poniedziałek, 26 stycznia 2009

Odbić się od dna

W zeszłym roku napisałem post o krzywej uczenia się i właśnie uświadomiłem sobie pewną analogię tej krzywej do innego obszaru życia - do kondycji fizycznej.

Początkowe 2 tygodnie tego roku spędziłem w domu chorując. Moja kondycja spadła jak nigdy dotąd, po 2 kuracjach antybiotykiem, ledwo miałem siłę żeby dojechać w zeszły poniedziałek do pracy.

Byłem na dole krzywej i powoli zacząłem się od niej odbijać. Najpierw poszedłem za namową przyjaciela do sauny. Nie wytrzymałem tyle co zwykle, ale i tak poczułem się po niej znacznie lepiej. We wtorek dojechałem do pracy już na stojąco, w środę znowu sauna tym razem już 3 razy po 10 minut, czyli tak jak zalecane i zimny prysznic dla ochłody. W między czasie rano gimnastyka i w piątek ruszyłem w góry. Dwa dni jeżdżenia na snowboardzie w górskim powietrzu i od razu przybyło mi chęci do życia. Teraz mam siłę, żeby w środę pójść na hokej i postanowienie noworoczne, żeby 3 razy w tygodniu uprawiać sport. 2 tygodnie leżenia w łóżku z głupią chorobą, której bym pewno uniknął gdyby nie świąteczne obżarstwo i sportowe lenistwo, dostatecznie mnie zmotywowało.

Czasami trzeba odbić się od dna, żeby znowu nabrać skrzydeł.

sobota, 17 stycznia 2009

Dostarczanie wartości - a niezależność finansowa

"... And when you begin to experience financial abundance, you’ll realize that you never needed it to begin with. You just needed the courage to start expressing the real you under the conditions you find yourself in this very moment."- Stevepavlina.com

Twórz i dostarczaj wartości , a nie skupiaj się na pieniądzach. Jeśli będziesz robił coś, czego ludzie potrzebują, pieniądze przyjdą same. Takie opinie słyszałem już z różnych źródeł, chociażby z powyższego cytatu ze strony Steve'a. Ciężko jest jednak przyswoić go, kiedy jest się po 'drugiej' stronie (niezależności finanswowej). Mam ciśnienie na to, żeby to co robię zaczęło jak najprędziej dostarczać jakieś pieniądze, chociażby minimalne, żeby potwierdzić swoją wartość. Ale wartość można potwierdzić w zupełnie inny sposób - poprzez dobre opinie i entuzjazm ludzi, do których trafia.

Podnoszenie swojej wartości, stawianie na relacje i dostarczanie wartości innym, to jest to na czym mogę oprzeć moją przyszłość zawodową, biznesową, ale też sukces w relacjach z rodziną. Myślenie w kategoriach wartości zmienia mi powoli perspektywę na wiele rzeczy. Już od jakiegoś czasu myślałem, że chciałbym robić coś, co daje ludziom rzeczywistą wartość, jeśli miałbym się angażować w jakieś przedsięwzięcie, to takie, które nie jest kolejnym zbędnym , tylko czymś co rozwiązuje ich rzeczywiste problemy w konkretnym obszarze życia.

Stąd pomysł na ten blog o rozwoju osobistym , żeby podzielić się swoimi przemyśleniami, spostrzeżeniami i pomysłami z ludźmi. Moim celem jest w ciągu najbliższego półrocza sprecyzować temat tego bloga, wyróżnić go na tle innych czymś konkretnym, żeby nie był skierowany do wszyskich i o wszystkim. Jeszcze nie wiem czym się wyróżnię, ale wiem, że na razie nie muszę się tym przejmować :-)

Nie da się przecież zobaczyć co jest za horyzontem, dopóki się go nie przekroczy...

środa, 14 stycznia 2009

Kierunek c.d.

W nawiązaniu do ostatniego posta zacytuję coś co przeczytalem u Steve'a Pavliny:

"Waiting for clarity is like being a sculptor staring at a piece of marble, waiting for the statue within to cast off the unneeded pieces. Do not wait for clarity to spontaneously materialize -- grab a chisel and get busy! "

Czyli jednym zdaniem "nie od razu Rzym zbudowano". Kierunek nie wytyczy nam się sam, jeśli nie będziemy nic robić. Dopiero próby nas przybliżają.

Większość ludzi, którzy odnieśli sukces w biznesie czy ogólnie życiu, zrobiło to dzięki nieudanym wcześniejszym próbom. Także można spróbować przeformułować każdą 'porażkę' w 'lekcję', a życie wyda nam się łatwiejsze i przy okazji czegoś się nauczymy, co może nas zbliżyć do naszych celów w przyszłości.