piątek, 29 maja 2009

Jak zwiększyć poziom energii i zdrowia

Ostatnio zacząłem trochę chorować na katar, infekcje gardła i znów wrócił temat podniesienia odporności organizmu. Na początek chciałbym przypomnieć sobie co sam napisałem jakiś czas temu na jednym z blogów o rozwoju osobistym. Poniżej tekst tego artykułu, który ukazał się na dlasiebie.pl

1. sen


- zoptymalizowana ilość snu. zdrowa ilość to między 7 a 9 godzin. Przyjąłem, że ok. 6 godzin snu powinno mi wystarczyć, ale trzeba trochę poeksperymentować ze swoim ciałem żeby wyczuć dokładnie ile jest potrzebne. Jest coś takiego jak „CORE sleep” czyli ilość, którą każdy z nas ma genetycznie uwarunkowaną – oznacza to wartość poniżej której nie zależy zejść, gdyż wtedy zacznie to działać negatywnie na nasze ciało (jeśli wystąpią: obniżona odporność, rozkojarzenie w ciągu dnia, zaburzenia myśli, widzenia, równowagi – oznacza to że przekroczyliśmy tę niewidzialną granicę)


- ważna jest stała pora wstawania i kładzenia sie spać. jeśli chcemy uregulować te pory nasz organizm sie stopniowo dostosuje (np. temperaturą ciała) i będziemy sie budzić przed budzikiem. Nie należy się spodziewać rezultatów od razu – zazwyczaj trwa to od kilka tygodni. Wg różnych teorii (m.in. starożytna medycyna chińska) optymalna pora na kładzenie się spać jest między 21-22. Wtedy organizm się leczy. Często kiedy jesteśmy chorzy, lub ‘coś nas łapie’ już o 20 idziemy spać i śpimy do rana. Pora wstawania – między 4-6 rano jeśli przyzwyczaimy do tego organizm. Jest taka godzina rano kiedy po wstaniu od razu możemy ruszyć z miejsca, a obudzeni wcześniej jesteśmy nieprzytomni i dochodzimy do siebie jeszcze godzinę. Oznacza to że nasz organizm podwyższa swoją temperaturę później niż się obudziliśmy. Oczywiście można to przestawić (patrz poniżej). - jeśli chcemy zmienić porę lub długość snu trzeba organizm do tego przyzwyczajać stopniowo (dobrym ćwiczeniem jest przestawianie się na czas letni – cofając porę snu o 15 minut codziennie przez tydzień).


- nie odsypianie w weekendy, lepsza taktyką jest drzemka w ciągu dnia, po powrocie z pracy, lub ćwiczenia oddechowe z jogi pranajamy.

- drzemka (maksymalnie 45 minut, żeby nie wpaść w fazę głębokiego snu) doskonale regeneruje. Oczywiście po drzemce możemy się czuć rozkojarzeni, dlatego ważne jest żeby od razu się ruszyć i zażyć jak największą dawkę światła, to nas powinno szybko ‘otrzeźwić’. Pora drzemki jest najlepsza wtedy kiedy nasz organizm ma naturalną skłonność do obniżenia temperatury (zazwyczaj 14-15) lub późnym po południem kiedy łapie nas pierwsza senność. Senność o 20tej nie koniecznie oznacza, że nasz organizm chce już spać, mógł chwilowo obniżyć temperaturę, można to wykorzystać na drzemkę, żeby potem mieć siłę jeszcze na coś do północy.

- jak najwięcej światła dziennego w ciągu dnia. czyli np. nie przesadzać z okularami słonecznymi, odkrywać ciało w słoneczne dni, dbać o dobre oświetlenie w domu, miejscu pracy (jak najwięcej dziennym a nie sztucznym światłem, gdyż ‘daje’ dużo więcej lumenów (jednostka miary intensywności światła). Zimą można się wspomagać lampami imitującymi światło dzienne (niektóre wyposażone są w opcję budzenia – imitując wschód słońca)

- eliminacja kofeiny z diety (kawa, czarna herbata, cola)


2. ruch


- sport/gimnastyka 5-7 razy w tygodniu 30-minutowa najlepiej rano, daje energię na cały dzień. Nie potrzebne będą juz żadne wspomagacze (typu kawa, słodycze), żeby zachować przytomność w ciągu dnia. Pora wysiłku jest o tyle istotna, że podwyższa ciśnienie i poprawia krążenie na długi czasem, zatem nie należy przed snem kilka godzin ćwiczyć. Po wysiłku popołudniowym można sobie uciąć drzemkę.

3. dieta


- węglowodany złożone (występują w niełuskanych zbożach)

- warzywa i owoce, z przewaga warzyw. Wg różnych źródeł w naszym klimacie nie można przyjąć ‘żywcem’ przeniesionej diety wegetariańskiej stamtąd skąd pochodzi (region Indii), gdyż u nas przeważnie jest zimniej. Co za tym idzie jedzenie posiłków na zimno oraz potraw, które medycyna ajurwerdyjska określa te jako zimne ochładzają nasz organizm. Należy też pamiętać że słodkie owoce powodują podobny efekt podobny do słodyczy, tzn. podwyższają energię krótkotrwale. Najlepsze są 'zielone' warzywa. Zmniejszają 'lepkość' krwi i zwiększają jej zdolność do transportu tlenu, co za tym idzie zwiększają energię.

- spożycie mięsa – ograniczona ilość i tylko niektóre rodzaje. Większość diet odradza czerwone mięso. Największe znaczenie ma jakość samego mięsa. Hodowlane krowy, kurczaki itd. mogą być różnej jakości. Staram się nie jeść prawie mięsa na mieście - oprócz kilku sprawdzonych miejsc z baraniną. Wędlin sklepowych nie kupuję w ogóle.

- białka - zwierzęce czy to w postaci mięsa, czy przetworów mlecznych, nie powinno być spożywane w nadmiernej ilości w ciągu dnia. Staram się teraz nie łączyć dużej ilości jednego z drugim, tak żeby nie mieć nadmiaru białka w dziennej diecie. Trzeba uważać na roślinne białka bazujące na tofu - obowiązuje pewien mit, że jest to zdrowa żywność. Wysoko przetworzone produkty w stylu 'pasztetu z tofu', czy ‘serek’ nie są koniecznie zdrowe. Wg chińskiej wiedzy tofu nie jest wartościowym pokarmem, tradycyjnie było używane raczej jako nawóz, lub pasza.

- woda - najlepiej średniozmineralizowana (piwniczanka, muszynianka, galicjanka) na zmianę z dobra źródlaną. Różnica polega na ilości minerałów - ‘średnia’ ma powyżej 1000mg/L, źródlana poniżej, ale tez lepiej brać te które maja więcej minerałów np. mazowszanka, nałęczowianka) czyli większość ‘anek’. Przysłowiowe 8 szklanek lub 1,5l dziennie to jest kwestia indywidualna. Najlepszym miernikiem odpowiedniego nawodnienia jest kolor ... moczu. Powinien być słomkowy lub przezroczysty, nie ciemnożółty. Odwodnienie może skutkować oprócz brakiem energii także migreną. Dlatego jeśli boli Cię głowa, może to być skutkiem zbyt małego spożycia płynów. Odwodnienie ma też inne skutki zdrowotne, z pozoru nie mające związku np. rożnego typu bóle mięsni, stawów.

- jeść wolno i długo przeżuwając oraz nie popijać (bardzo ważne ze względu na różne zdrowotne
właściwości śliny),


- jeść do 7/10 sytości (wg Deepak Chopra). Przejadanie się jest niezdrowe, wiadomo. Ale żeby mieć więcej energii, trzeba jeść wolniej i nie najadać sie do pełna. Chodzi o to żeby nie obciążać za bardzo układu pokarmowego i krwioobiegu dużymi posiłkami.

4. relaks


- różne formy relaksu bardzo regenerują. Są to proste rzeczy jak oddychanie, medytacja, modlitwa, muzyka, czytanie czegoś 'lekkiego'.

5. oddychanie


- rożne ćwiczenia oddechowe mogą znacznie poprawić stan energetyczny organizmu, zmniejszyć
zapotrzebowanie na sen, jedzenie. Ruch na powietrzu nawet wspomniany spacer rano lub wieczorem doskonale dotlenia.

- oddychać nosem, wypuszczać ustami.

6. odmiana stanu

Ostatnią rzeczą, która uważam za wartą wspomnienia jest świadoma zmiana stanu własnego ciała i umysłu (ang. state change). Jeśli czujesz, że masz doła energetycznego – pomyśl – jak byś się czuł gdybyś go nie miał? Wyprostuj się, weź głębsze oddechy, uśmiechnij się. Muzyka też może Ci pomóc i zadziałać energetyzująco (zwłaszcza jakiś ulubiony kawałek, który można w głowie nucić np. podczas biegu czy sportu, kiedy chcemy wycisnąć z siebie jeszcze cos więcej). Ważne jest żeby we wszystkim zachować umiar i znaleźć to co komu najbardziej służy. Warto więc eksperymentować i wciąż poszukiwać nowych metod żeby poprawić swój stan zdrowia i witalności.

Zatem – podkręć gałkę energii i do dzieła…

wtorek, 31 marca 2009

Problems?

"The only people without problems are the ones on the cementary" jak mawia stare przysłowie.

Obejrzałem właśnie zaległy przekaz świąteczny na blogu Toniego Robbinsa.

Końcówka była najciekawsza i pozwoliła mi na nowo spojrzeć na świat.

Problemy są oznaką życia!

Jeśli nie masz problemów proś o nie Pana Boga, bo oznacza to, że prawdopodobnie nie żyjesz.

Metafora boksera - "mam takie silne mięśnie bo codziennie przeciwstawiam się nadludzkim siłom" - jeśli w życiu codziennie odpychamy przeciwności (pokonujemy problemy) wyrabiamy sobie "mięśnie" ducha i ciała.

Jak to powiedziała jedna postać z gry Command&Conquer "Keep 'em comin'!"

wtorek, 3 marca 2009

możliwości - ścieżki życia i kariery

Niedawno siedziałem na nudnym spotkaniu w firmie i gapiłem się we wzorzyste kręgi na ścianach w gabinecie. Zacząłem się zastanawiać nad analogią tych kręgów do różnych możliwości w życiu.

Jeden krąg był pełny i niewielki, pomyślałem że to jest mój krąg, w którym aktualnie jestem. Obok niego był podobny, nieco większy. Z odległości wywnioskowałem, że to może być podobna ścieżka kariery, podobna branża, firma, która da mi 'trochę więciej'.

Nieco dalej był duży krąg ale pusty w środku, wyglądał na obszar, w którym pozornie mógłbym zdziałać dużo więcej. Ale tylko pozornie.

Najdalej leżał większy krąg, który był pełny. Dla mnie oznaczał obszar działania, lub ścieżkę kariery, która jest najdalej od mojej obecnej, ale daje mi największy potencjał rozwoju.


Mam zamiar jej poszukać :-)

a w pakistanie...

...stan wojenny, a Anglicy martwią się o krykiet. Nie wiem czy to jest najważniejsza rzecz na świecie tu w Londynie, ale widocznie tak. Dlatego też nie oglądam tv, a w hotelu wiadomości wydają się najważniejszą rzeczą dla większości gości. 50 kanałów z wiadomościami, świeża prasa rano pod drzwiami i trawienie codziennej porcji goryczy przy śniadaniu.

Ja tego nie potrzebuję.

Od 2 lat nie oglądam wiadomości i nie czytam codziennej prasy. Unikam też tygodników. Czytam raczej portale rozwoju osobistego, czasami specjalistyczne czasopisma. Filtruję informacje, które do mnie docierają, ograniczam je do tych, które mogą nieść jakość wartość, a nie tylko pogrążać w smutku i goryczy.

Przez ;przypadek włączyłem brytyjskie wiadomości. Właśnie mówią o psychicznie chorym, który zabił dziecko, ale to jeszcze nic, tu w Wielkiej Brytanii mają dużo kamer, więc jest też nagranie tego gościa. Tak samo jak kolesia, który został skazany na 6m więzienia za przekraczanie prędkości na motorze gdy wiózł syna.

Lepiej skupiać się na tym co jest dobrego w tym świecie, albo na tym czego możemy się nauczyć w czasach kiedy media trąbią o kryzysie. Na tych osobach, które kochamy, na tym co potrafimy robić najlepiej, żeby coś dobrego przynosić na ten świat.

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Odbić się od dna

W zeszłym roku napisałem post o krzywej uczenia się i właśnie uświadomiłem sobie pewną analogię tej krzywej do innego obszaru życia - do kondycji fizycznej.

Początkowe 2 tygodnie tego roku spędziłem w domu chorując. Moja kondycja spadła jak nigdy dotąd, po 2 kuracjach antybiotykiem, ledwo miałem siłę żeby dojechać w zeszły poniedziałek do pracy.

Byłem na dole krzywej i powoli zacząłem się od niej odbijać. Najpierw poszedłem za namową przyjaciela do sauny. Nie wytrzymałem tyle co zwykle, ale i tak poczułem się po niej znacznie lepiej. We wtorek dojechałem do pracy już na stojąco, w środę znowu sauna tym razem już 3 razy po 10 minut, czyli tak jak zalecane i zimny prysznic dla ochłody. W między czasie rano gimnastyka i w piątek ruszyłem w góry. Dwa dni jeżdżenia na snowboardzie w górskim powietrzu i od razu przybyło mi chęci do życia. Teraz mam siłę, żeby w środę pójść na hokej i postanowienie noworoczne, żeby 3 razy w tygodniu uprawiać sport. 2 tygodnie leżenia w łóżku z głupią chorobą, której bym pewno uniknął gdyby nie świąteczne obżarstwo i sportowe lenistwo, dostatecznie mnie zmotywowało.

Czasami trzeba odbić się od dna, żeby znowu nabrać skrzydeł.

sobota, 17 stycznia 2009

Dostarczanie wartości - a niezależność finansowa

"... And when you begin to experience financial abundance, you’ll realize that you never needed it to begin with. You just needed the courage to start expressing the real you under the conditions you find yourself in this very moment."- Stevepavlina.com

Twórz i dostarczaj wartości , a nie skupiaj się na pieniądzach. Jeśli będziesz robił coś, czego ludzie potrzebują, pieniądze przyjdą same. Takie opinie słyszałem już z różnych źródeł, chociażby z powyższego cytatu ze strony Steve'a. Ciężko jest jednak przyswoić go, kiedy jest się po 'drugiej' stronie (niezależności finanswowej). Mam ciśnienie na to, żeby to co robię zaczęło jak najprędziej dostarczać jakieś pieniądze, chociażby minimalne, żeby potwierdzić swoją wartość. Ale wartość można potwierdzić w zupełnie inny sposób - poprzez dobre opinie i entuzjazm ludzi, do których trafia.

Podnoszenie swojej wartości, stawianie na relacje i dostarczanie wartości innym, to jest to na czym mogę oprzeć moją przyszłość zawodową, biznesową, ale też sukces w relacjach z rodziną. Myślenie w kategoriach wartości zmienia mi powoli perspektywę na wiele rzeczy. Już od jakiegoś czasu myślałem, że chciałbym robić coś, co daje ludziom rzeczywistą wartość, jeśli miałbym się angażować w jakieś przedsięwzięcie, to takie, które nie jest kolejnym zbędnym , tylko czymś co rozwiązuje ich rzeczywiste problemy w konkretnym obszarze życia.

Stąd pomysł na ten blog o rozwoju osobistym , żeby podzielić się swoimi przemyśleniami, spostrzeżeniami i pomysłami z ludźmi. Moim celem jest w ciągu najbliższego półrocza sprecyzować temat tego bloga, wyróżnić go na tle innych czymś konkretnym, żeby nie był skierowany do wszyskich i o wszystkim. Jeszcze nie wiem czym się wyróżnię, ale wiem, że na razie nie muszę się tym przejmować :-)

Nie da się przecież zobaczyć co jest za horyzontem, dopóki się go nie przekroczy...

środa, 14 stycznia 2009

Kierunek c.d.

W nawiązaniu do ostatniego posta zacytuję coś co przeczytalem u Steve'a Pavliny:

"Waiting for clarity is like being a sculptor staring at a piece of marble, waiting for the statue within to cast off the unneeded pieces. Do not wait for clarity to spontaneously materialize -- grab a chisel and get busy! "

Czyli jednym zdaniem "nie od razu Rzym zbudowano". Kierunek nie wytyczy nam się sam, jeśli nie będziemy nic robić. Dopiero próby nas przybliżają.

Większość ludzi, którzy odnieśli sukces w biznesie czy ogólnie życiu, zrobiło to dzięki nieudanym wcześniejszym próbom. Także można spróbować przeformułować każdą 'porażkę' w 'lekcję', a życie wyda nam się łatwiejsze i przy okazji czegoś się nauczymy, co może nas zbliżyć do naszych celów w przyszłości.