Czytając artykuł o Zarządzaniu Czasem Mariusza Gołaszewskiego w najnowszym Business Coaching Magazine dochodzę do wniosku, że przeszedłem przez opisane tam III fazy zarządzania czasem i byłem też w IV a potem spadłem do III.
Dlaczego się tak stało?
Przeżyłem coś, co moja coach określiła jako rewolucję, a to co najbardziej pożądane dla umysłu (patrz Kaizen) to ewolucja. Rewolucja ma wielkie plany, jest szybka, dużo zmienia, ale nie jest trwała i zapał energia szybko się wypala.
Ewolucja to stopniowe zmiany, adaptacja. Pytanie czy ewolucja dąży do czegoś czy tylko się dostosowuje mając nadrzędny cel - przetrwanie. Ale nie traktujmy tej analogii zbyt dosłownie. Chodzi o taką ukierunkowaną na horyzont ewolucję, czyli dążenie w określonym kierunku. Planować (stawiać cele) mogę tylko do horyzontu, a dalej muszę zobaczyć. Siedząc w miejscu nie zobaczę, także najważniejsze jest działanie w określonym kierunku, mniej istotne jest jak do tego horyzontu się dojdzie (byle by ekologicznie). Czyli plan jest dobry na początek, a potem trzeba go weryfikować, dostosowywać. Jak mawiał Eisenhower, planowanie jest nieodzowne, plany są mniej ważne.
Jak argumentuję swoje obecne podejście do zarządzania czasu?
Zniechęcony kiedyś cotygodniowym planowaniem (teraz myślę że z powodu nieodpowiednich warunków w jakich to wykonywałem, które mnie stymulowały pozytywnie, nie dawały mi satysfakcji) mam postanowienie, że do tego wracam w nowej odsłonie.
Teraz najważniejsze wydaje mi się stawianie celów w perspektywnie średnioterminowej (6 miesięcy) mając na uwadzę cele (a może raczej kierunki) długoterminowe. Najważniejsze jest by stale wytwarzać
WIARĘ
w powodzenie zamierzeń, i dlatego tym bardziej potrzebuję stawiać sobie cele, żeby mieć
W CO WIERZYĆ.
piątek, 2 lipca 2010
Wiara
Moja ostatnia refleksja w trakcie lektury Potęga Podświadomości (Joseph Murphy) -
WIARA
jest najważniejsza.
Jeśli jest jedna rzecz, która dzieli ludzi sukcesu od tych którym się nie udaje to jest nią na pewno wiara.
Wiara w to, że coś się uda, wiara że będzie dobrze.
Murphy opisuje 2 rodzaje wiary - tzw. ślepą (często spotykaną u ludzi nieświadomych lub bardzo religijnych itp) oraz wytworzoną świadomie, ale w nieświadomości.
Teraz pytanie - jak tę wiarę w sobie wytworzyć?
Po lekturze kolejnych rozdziałów oraz artykułu w najnowszym Business Coaching Magazine doszedłem do wniosku, że chodzi o
SKUPIENIE
To na czym się skupiamy, determinuje naszą świadomość, która wpływa na podświadomość.
Jeszcze mądre zdanie - To, czy jesteś zestresowany jest wynikiem tego, na czym się skupiasz!
Moja żona mi ciągle powtarza, żebym nie mówił o swoich dolegliwościach, brakach, niedostatkach. Teraz jakoś dopiero to do mnie dotarło. Myślę, że ma to związek z odbieraniem porad jako krytyki :-)
Jak zmienić punkt uwagi?
Przez zadawanie
PYTAŃ
Wspomniana książka daje mi też nowe spojrzenie na to czym jest modlitwa i jak można się modlić lepiej.
Ostatnie moje doświadczenie z medytacją, jest zbieżne z tym, o czym dowiaduję się jeśli chodzi o wpływanie na podświadomość. Wiem to już od jakiegoś czasu, że w transie możemy skuteczniej wpływać na siebie, ale nie wiedziałem, że można też płytko wchodzić i łączyć się umysłami na poziomie nieświadomym.
Trochę w to nie dowierzałem, ale po lekturze książki mam do tego tematu nową WIARĘ :-)
WIARA
jest najważniejsza.
Jeśli jest jedna rzecz, która dzieli ludzi sukcesu od tych którym się nie udaje to jest nią na pewno wiara.
Wiara w to, że coś się uda, wiara że będzie dobrze.
Murphy opisuje 2 rodzaje wiary - tzw. ślepą (często spotykaną u ludzi nieświadomych lub bardzo religijnych itp) oraz wytworzoną świadomie, ale w nieświadomości.
Teraz pytanie - jak tę wiarę w sobie wytworzyć?
Po lekturze kolejnych rozdziałów oraz artykułu w najnowszym Business Coaching Magazine doszedłem do wniosku, że chodzi o
SKUPIENIE
To na czym się skupiamy, determinuje naszą świadomość, która wpływa na podświadomość.
Jeszcze mądre zdanie - To, czy jesteś zestresowany jest wynikiem tego, na czym się skupiasz!
Moja żona mi ciągle powtarza, żebym nie mówił o swoich dolegliwościach, brakach, niedostatkach. Teraz jakoś dopiero to do mnie dotarło. Myślę, że ma to związek z odbieraniem porad jako krytyki :-)
Jak zmienić punkt uwagi?
Przez zadawanie
PYTAŃ
Wspomniana książka daje mi też nowe spojrzenie na to czym jest modlitwa i jak można się modlić lepiej.
Ostatnie moje doświadczenie z medytacją, jest zbieżne z tym, o czym dowiaduję się jeśli chodzi o wpływanie na podświadomość. Wiem to już od jakiegoś czasu, że w transie możemy skuteczniej wpływać na siebie, ale nie wiedziałem, że można też płytko wchodzić i łączyć się umysłami na poziomie nieświadomym.
Trochę w to nie dowierzałem, ale po lekturze książki mam do tego tematu nową WIARĘ :-)
środa, 3 marca 2010
czego sobie życzę w 30te urodziny
żeby za rok od teraz ten dzień celebrować, pracować dla siebie, spojrzeć rok wstecz i stwierdzić że ten rok był dużo lepszy od poprzednich!
żeby miłość kwitła, dziecko rosło dumnie, i żeby na 30tkę swojego syna zrobić mu dużą niespodziankę!
i nie bać się zmian, swojej sytuacji, a nawet bać się ale nie dać się przestraszyć, przezwyciężać strach!
i być pewnym siebie i swoich decyzji!
właśnie u Robbinsa czytałem:
Kiedy podejmujesz prawdziwą decyzję, kreślisz linię nie na piasku, lecz na świeżym betonie.
Jedynym sposobem, który pozwoli ci zmienić własne życie jest podjęcie prawdziwej decyzji.
Trafne prawda?
żeby miłość kwitła, dziecko rosło dumnie, i żeby na 30tkę swojego syna zrobić mu dużą niespodziankę!
i nie bać się zmian, swojej sytuacji, a nawet bać się ale nie dać się przestraszyć, przezwyciężać strach!
i być pewnym siebie i swoich decyzji!
właśnie u Robbinsa czytałem:
Kiedy podejmujesz prawdziwą decyzję, kreślisz linię nie na piasku, lecz na świeżym betonie.
Jedynym sposobem, który pozwoli ci zmienić własne życie jest podjęcie prawdziwej decyzji.
Trafne prawda?
wtorek, 2 marca 2010
o generacji Y
Wczoraj podczas kolacji, na której byli inni reprezentacji generacji X usłyszałem od pewnej pani z Francji, że w jednej z nowych książek w wolnym tłumaczeniu 'Open space mnie zamordował' pada kilka ciekawych stwierdzeń dotyczących dzisiejszych pracowników.
Między innymi dzisiejsza młodzież po/na studiach idąca do pracy nie daje się tak łatwo wycisnąć jak poprzednie pokolenie. Teraz pytają: co za to dostanę w zamian? Są bardziej świadomi, ustalają swoją cenę zanim się dadzą 'wycisnąć'.
Ta sama Pani stwierdziła, że sama zauważyła pewne zmiany. Kiedy na jednej z rozmów o pracę kandydat spytał ją o urlopy, była zdziwiona. Po ósmej takiej sytuacji, była już pewna, że czasy się zmieniły.
Druga obserwacja to taka, że dzisiaj nie jest źle postrzegane, jeśli ktoś w czasie pracy załatwia sprawy prywatne. Kiedyś nie do pomyślenia był nawet 5 minutowy telefon podczas pracy, żeby np. zarezerwować wakacje. Teraz jest to norma. W końcu jeśli się pracuje do 18tej albo i dłużej, to kiedy załatwiać prywatne sprawy jeśli inni też pracują do 18tej, czyli jak wyjdziemy to już nic nie załatwimy. Druga strona medalu to taka, że pracodawcy oczekują pracy też poza godzinami i w weekendy, także praca i czas poza pracą zaczyna się zacierać.
Dlatego też najważniejsze jest stawiać wyraźne granice i je przestrzegać dla własnego zdrowia psychicznego i rodzinnego.
Między innymi dzisiejsza młodzież po/na studiach idąca do pracy nie daje się tak łatwo wycisnąć jak poprzednie pokolenie. Teraz pytają: co za to dostanę w zamian? Są bardziej świadomi, ustalają swoją cenę zanim się dadzą 'wycisnąć'.
Ta sama Pani stwierdziła, że sama zauważyła pewne zmiany. Kiedy na jednej z rozmów o pracę kandydat spytał ją o urlopy, była zdziwiona. Po ósmej takiej sytuacji, była już pewna, że czasy się zmieniły.
Druga obserwacja to taka, że dzisiaj nie jest źle postrzegane, jeśli ktoś w czasie pracy załatwia sprawy prywatne. Kiedyś nie do pomyślenia był nawet 5 minutowy telefon podczas pracy, żeby np. zarezerwować wakacje. Teraz jest to norma. W końcu jeśli się pracuje do 18tej albo i dłużej, to kiedy załatwiać prywatne sprawy jeśli inni też pracują do 18tej, czyli jak wyjdziemy to już nic nie załatwimy. Druga strona medalu to taka, że pracodawcy oczekują pracy też poza godzinami i w weekendy, także praca i czas poza pracą zaczyna się zacierać.
Dlatego też najważniejsze jest stawiać wyraźne granice i je przestrzegać dla własnego zdrowia psychicznego i rodzinnego.
piątek, 19 lutego 2010
O mentorach
Sporo ludzi sukcesu mówi, że mieli w życiu mentora.
Czy mentor jest wszystkim potrzebny, czy są samouki, którzy sami się stają mentorami?
Chciałbym się temu bliżej przyjżeć. I tak przykładowo Anthony Robbins wymienia Jim'a Rone' jako swojego mentora. Ten też miał w życiu kogoś, kto był jego mentorem, dalej ślad się urywa. Tzn nie ma wzmianki o mentorze.
Może jednak ta osoba, która nie miała mentora biznesowego, miała jakiś silny autorytet, wzór do naśladowania w swoim otoczeniu np. rodzina, nauczyciele, pracodawca, który wpłynał na jego świat w sposób, który niekoniecznie sam zidentyfikował jako mentorstwo, ale pomogło mu 'wyrosnąć', przeskoczyć trochę wiedzy o świecie.
W końcu w mentorstwie chodzi o to, żeby o pewnych rzeczach dowiedzieć się na skróty, ale też tak, żeby zrozumieć kontekst, żeby przekaz trafił do 'ucznia', itd. Jeśli wszystkiego mielibyśmy się uczyć na własnych doświadczeniach, czy błędach, to by nam życia nie starczyło.
Niektórzy mają predyspozycję do pewnych działań, niektórzy muszą się świadomie nauczyć pewnych zachowań. Jedna droga wydaje się łatwiejsza, może mniej świadoma, przez to narażona na to, że można nie wiedzieć jak i czy się coś robi dobrze, i można z tego nie skorzystać, nie mówiąc o wzmocnieniu. Jeśli coś robimy świadomie, może przychodzić to trudniej, możemy nigdy nie osiągnąć w tym naprawdę dobrych rezultatów, ale będziemy przynajmniej tego świadomi.
Także jak wydaje Ci się, że nie masz do talentów nie martw się, są ludzie którzy mogą pomóc Ci go odkryć.
Mogą to być mentorzy, albo w dzisiejszych czasach bardziej coach'owie....
Czy mentor jest wszystkim potrzebny, czy są samouki, którzy sami się stają mentorami?
Chciałbym się temu bliżej przyjżeć. I tak przykładowo Anthony Robbins wymienia Jim'a Rone' jako swojego mentora. Ten też miał w życiu kogoś, kto był jego mentorem, dalej ślad się urywa. Tzn nie ma wzmianki o mentorze.
Może jednak ta osoba, która nie miała mentora biznesowego, miała jakiś silny autorytet, wzór do naśladowania w swoim otoczeniu np. rodzina, nauczyciele, pracodawca, który wpłynał na jego świat w sposób, który niekoniecznie sam zidentyfikował jako mentorstwo, ale pomogło mu 'wyrosnąć', przeskoczyć trochę wiedzy o świecie.
W końcu w mentorstwie chodzi o to, żeby o pewnych rzeczach dowiedzieć się na skróty, ale też tak, żeby zrozumieć kontekst, żeby przekaz trafił do 'ucznia', itd. Jeśli wszystkiego mielibyśmy się uczyć na własnych doświadczeniach, czy błędach, to by nam życia nie starczyło.
Niektórzy mają predyspozycję do pewnych działań, niektórzy muszą się świadomie nauczyć pewnych zachowań. Jedna droga wydaje się łatwiejsza, może mniej świadoma, przez to narażona na to, że można nie wiedzieć jak i czy się coś robi dobrze, i można z tego nie skorzystać, nie mówiąc o wzmocnieniu. Jeśli coś robimy świadomie, może przychodzić to trudniej, możemy nigdy nie osiągnąć w tym naprawdę dobrych rezultatów, ale będziemy przynajmniej tego świadomi.
Także jak wydaje Ci się, że nie masz do talentów nie martw się, są ludzie którzy mogą pomóc Ci go odkryć.
Mogą to być mentorzy, albo w dzisiejszych czasach bardziej coach'owie....
Subskrybuj:
Posty (Atom)