Wczoraj podczas kolacji, na której byli inni reprezentacji generacji X usłyszałem od pewnej pani z Francji, że w jednej z nowych książek w wolnym tłumaczeniu 'Open space mnie zamordował' pada kilka ciekawych stwierdzeń dotyczących dzisiejszych pracowników.
Między innymi dzisiejsza młodzież po/na studiach idąca do pracy nie daje się tak łatwo wycisnąć jak poprzednie pokolenie. Teraz pytają: co za to dostanę w zamian? Są bardziej świadomi, ustalają swoją cenę zanim się dadzą 'wycisnąć'.
Ta sama Pani stwierdziła, że sama zauważyła pewne zmiany. Kiedy na jednej z rozmów o pracę kandydat spytał ją o urlopy, była zdziwiona. Po ósmej takiej sytuacji, była już pewna, że czasy się zmieniły.
Druga obserwacja to taka, że dzisiaj nie jest źle postrzegane, jeśli ktoś w czasie pracy załatwia sprawy prywatne. Kiedyś nie do pomyślenia był nawet 5 minutowy telefon podczas pracy, żeby np. zarezerwować wakacje. Teraz jest to norma. W końcu jeśli się pracuje do 18tej albo i dłużej, to kiedy załatwiać prywatne sprawy jeśli inni też pracują do 18tej, czyli jak wyjdziemy to już nic nie załatwimy. Druga strona medalu to taka, że pracodawcy oczekują pracy też poza godzinami i w weekendy, także praca i czas poza pracą zaczyna się zacierać.
Dlatego też najważniejsze jest stawiać wyraźne granice i je przestrzegać dla własnego zdrowia psychicznego i rodzinnego.
wtorek, 2 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz