W zeszłym roku napisałem post o krzywej uczenia się i właśnie uświadomiłem sobie pewną analogię tej krzywej do innego obszaru życia - do kondycji fizycznej.
Początkowe 2 tygodnie tego roku spędziłem w domu chorując. Moja kondycja spadła jak nigdy dotąd, po 2 kuracjach antybiotykiem, ledwo miałem siłę żeby dojechać w zeszły poniedziałek do pracy.
Byłem na dole krzywej i powoli zacząłem się od niej odbijać. Najpierw poszedłem za namową przyjaciela do sauny. Nie wytrzymałem tyle co zwykle, ale i tak poczułem się po niej znacznie lepiej. We wtorek dojechałem do pracy już na stojąco, w środę znowu sauna tym razem już 3 razy po 10 minut, czyli tak jak zalecane i zimny prysznic dla ochłody. W między czasie rano gimnastyka i w piątek ruszyłem w góry. Dwa dni jeżdżenia na snowboardzie w górskim powietrzu i od razu przybyło mi chęci do życia. Teraz mam siłę, żeby w środę pójść na hokej i postanowienie noworoczne, żeby 3 razy w tygodniu uprawiać sport. 2 tygodnie leżenia w łóżku z głupią chorobą, której bym pewno uniknął gdyby nie świąteczne obżarstwo i sportowe lenistwo, dostatecznie mnie zmotywowało.
Czasami trzeba odbić się od dna, żeby znowu nabrać skrzydeł.
Początkowe 2 tygodnie tego roku spędziłem w domu chorując. Moja kondycja spadła jak nigdy dotąd, po 2 kuracjach antybiotykiem, ledwo miałem siłę żeby dojechać w zeszły poniedziałek do pracy.
Byłem na dole krzywej i powoli zacząłem się od niej odbijać. Najpierw poszedłem za namową przyjaciela do sauny. Nie wytrzymałem tyle co zwykle, ale i tak poczułem się po niej znacznie lepiej. We wtorek dojechałem do pracy już na stojąco, w środę znowu sauna tym razem już 3 razy po 10 minut, czyli tak jak zalecane i zimny prysznic dla ochłody. W między czasie rano gimnastyka i w piątek ruszyłem w góry. Dwa dni jeżdżenia na snowboardzie w górskim powietrzu i od razu przybyło mi chęci do życia. Teraz mam siłę, żeby w środę pójść na hokej i postanowienie noworoczne, żeby 3 razy w tygodniu uprawiać sport. 2 tygodnie leżenia w łóżku z głupią chorobą, której bym pewno uniknął gdyby nie świąteczne obżarstwo i sportowe lenistwo, dostatecznie mnie zmotywowało.
Czasami trzeba odbić się od dna, żeby znowu nabrać skrzydeł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz