wtorek, 3 marca 2009

a w pakistanie...

...stan wojenny, a Anglicy martwią się o krykiet. Nie wiem czy to jest najważniejsza rzecz na świecie tu w Londynie, ale widocznie tak. Dlatego też nie oglądam tv, a w hotelu wiadomości wydają się najważniejszą rzeczą dla większości gości. 50 kanałów z wiadomościami, świeża prasa rano pod drzwiami i trawienie codziennej porcji goryczy przy śniadaniu.

Ja tego nie potrzebuję.

Od 2 lat nie oglądam wiadomości i nie czytam codziennej prasy. Unikam też tygodników. Czytam raczej portale rozwoju osobistego, czasami specjalistyczne czasopisma. Filtruję informacje, które do mnie docierają, ograniczam je do tych, które mogą nieść jakość wartość, a nie tylko pogrążać w smutku i goryczy.

Przez ;przypadek włączyłem brytyjskie wiadomości. Właśnie mówią o psychicznie chorym, który zabił dziecko, ale to jeszcze nic, tu w Wielkiej Brytanii mają dużo kamer, więc jest też nagranie tego gościa. Tak samo jak kolesia, który został skazany na 6m więzienia za przekraczanie prędkości na motorze gdy wiózł syna.

Lepiej skupiać się na tym co jest dobrego w tym świecie, albo na tym czego możemy się nauczyć w czasach kiedy media trąbią o kryzysie. Na tych osobach, które kochamy, na tym co potrafimy robić najlepiej, żeby coś dobrego przynosić na ten świat.

Brak komentarzy: