Jakiś czas temu trafiłem na koncepcję 'kręgu oddziaływania' (ang. circle of influence). Koncepcja ta mówi o tym, że każdego otacza granica jego możliwości. Jeśli coś nowego się pojawi wewnątrz tego kręgu, z łatwością to przyswajamy (np. realizujemy jakieś zadanie, które jest w granicach naszych możliwości. Jeśli coś pojawia się daleko poza granicami, zazwyczaj nie jesteśmy nic w stanie zrobić. Natomiast pojawienie się czegoś tuż za granicą daje nam szansę sięgnięcia po to, co w efekcie powoduje, że nasz krąg rośnie (poniżej na czerwono).
Jeszcze dwie inne koncepcje mi się z tym skojarzyły. Pierwsza (zainspirowana ksiazeczką Sitha Godina pt. The Dip) dotyczy wzrostu przez 'cierpienie' - kiedy zaznajemy bólu w wyniku jakichś działań (np. na siłowni, bądź cierpimy psychicznie z powodu trudnego zadania matematycznego :-) i wytrzymamy do końca - wówczas nasze mięśnie (mózgu) mają szansę urosnąć. Druga zaczerpnięta z ksiązki The Magic of Thinking Big, Dawida Schwartza, dotyczy realizacji pomysłów trudnych - podobno znacznie łatwiej jest kupić dom za milion dolarów niż taki za 10tys. Moim zdaniem wynika to właśnie z kręgu wpływu - jeśli kupiliśmy już ten dom za milion oznacza to że wcześniej powiększyliśmy swój krąg na tyle żeby móc nasze zamierzenie zrealizować. Ale bez idei domu droższego wogóle byśmy nie zaczęli.Warto więc się zastanawiać nad sytuacjami w życiu, kiedy czegoś nie robimy, lub rezygnujemy przed końcem, czy właśnie nie pozbawiliśmy się szansy rozwoju...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz